NAWIERZCHNIE 17 Spadkowy trend cen ropy naftowej wynika między innymi z utrzymującej się globalnej nadwyżki podaży, która jest efektem rosnącego wydobycia prowadzonego zarówno przez kraje kartelu OPEC+, jak i przez producentów spoza tej organizacji. Rynek ropy pod presją spadkową Ostatni okres, a zwłaszcza listopad 2025 r., charakteryzował się gwałtowną zmianą sentymentu na globalnym rynku surowców energetycznych, skutkując wyraźnym zanurkowaniem wykresów cen ropy naftowej. Ropa europejska Brent odnotowała spadek, osiągając poziom około 61,19 USD za baryłkę, podczas gdy amerykańska WTI (West Texas Intermediate) kształtowała się w okolicach 57,31 USD. Tendencja spadkowa ma charakter długofalowy, gdyż od początku roku cena ropy Brent potaniała o blisko 20%, schodząc z pułapu przekraczającego 80 USD za baryłkę w styczniu 2025 r. Obecny trend spadkowy wynika z kumulacji kilku istotnych czynników makroekonomicznych i geopolitycznych. Przede wszystkim na rynku utrzymuje się globalna nadwyżka podaży, która jest efektem rosnącego wydobycia prowadzonego zarówno przez kraje kartelu OPEC+, jak i przez producentów spoza tej organizacji. Według twierdzeń Warrena Pattersona, dyrektora ds. strategii surowcowej w ING Groep NV, od końca lipca 2025 r. zapasy ropy są wyższe niż pięcioletnia średnia. To stanowisko znajduje odzwierciedlenie w komunikatach Międzynarodowej Agencji Energetycznej (International Energy Agency, IEA), która już teraz prognozuje na 2026 r. rekordową nadwyżkę ropy na świecie, sięgającą nawet 4,09 mln baryłek dziennie. Nadwyżka w takiej wysokości odpowiadałaby prawie 4% światowego popytu i jest znacznie większa niż przewidywania innych analityków. Kolejną składową jest wzrost nadziei na deeskalację konfliktu za naszą wschodnią granicą i ewentualne złagodzenie sankcji wprowadzonych na rosyjską ropę. Mogłyby to otworzyć rynek na dodatkowe dostawy, co w konsekwencji zwiększyłoby globalną podaż. – Jeśli na rynek wróci choćby częściowo rosyjska ropa, ceny mogą jeszcze bardziej spaść. Rozmowy pokojowe są tutaj kluczowe – podkreślał Warren Patterson w komentarzu dla „Bloomberga” z końca listopada 2025 r. Siła nabywcza złotówki a koszt bitumenu Cena asfaltu w ujęciu lokalnym, czyli w polskich złotych, nie zależy jednak wyłącznie od nominalnej ceny ropy (i bitumenu) na światowych giełdach, ale także od kursu walutowego. Zakup surowca do produkcji asfaltu odbywa się bowiem w walutach obcych (przede wszystkim w dolarze amerykańskim lub euro), co sprawia, że mocny złoty bezpośrednio obniża koszty zaopatrzenia polskich rafinerii. Od początku 2023 r. polska waluta przeżywa okres wyraźnego umocnienia. W ujęciu nominalnym kurs EUR/PLN zdołał zejść w okolice 4,13 zł (na początku 2025 r.), a następnie utrzymywał się w wąskim korytarzu. Co ważniejsze, w ujęciu realnym efektywnym kurs walutowy (REER), uwzględniającym różnice inflacji między Polską a strefą euro, pokazuje, że złoty jest najmocniejszy od 2008 r. To długotrwałe umocnienie waluty, w przeciwieństwie do gwałtownych skoków obserwowanych w przeszłości (np. w 2001 czy 2008 r.), zapewnia polskim importerom i producentom asfaltu swoistą „poduszkę walutową”. Silny złoty oznacza, że nawet jeśli nominalna cena ropy w dolarach lekko wzrośnie, koszt surowca przeliczony na złote może pozostać stabilny lub rosnąć wolniej. Jednakże, jak zauważa Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl, choć złoty „nigdy wcześniej nie był realnie mocny przez tak długi okres czasu”, w przeszłości takie epizody kończyły się dla Polski deprecjacją. Stabilność tej „poduszki walutowej” jest więc kluczową, ale niepewną, zmienną dla przyszłych kosztów produkcji asfaltu.
RkJQdWJsaXNoZXIy NDI0NjE=